Stan zakochania
Śnił mi się parę dni temu mój spowiednik. On miał swoje mieszkanie, a ja swoje zaraz obok niego. Na pierwszym lub drugim piętrze. Dokładnie nie pamiętam, ale pamiętam, że to była stara kamienica i wchodziliśmy po schodach do swoich mieszkań. Modliliśmy się razem. Widziałam jak ojciec modlił się. Ja bardzo pragnęłam być taka pobożna jak on. Obserwowałam każdy jego ruch podczas modlitwy. I co mnie ujęło to było to, że kiedy modlił się był taki spokojny, jego postawa była poważna, a w sercu głęboka pokora.
Obserwowałam bo chciałam też nauczyć się takiej pokory. Później sama modliłam się. Podczas modlitwy w sercu miałam uczucie miłości. Nie chciałam, aby uczucie minęło. Był to stan zakochania. Taki cudowny. Ale kiedy obudziłam się wciąż ten stan miałam. Ponowne zakochanie w Panu. To jest niesamowite, co miłość może zrobić człowiekowi. Miłość zupełnie bezwarunkowa. Bez podtekstów seksualnych.
Pamiętam jak jakiś czas temu prosiłam Pana, aby nauczył mnie swej miłości. Pamiętam jak płakałam, wyłam jak zbity pies i błagałam, aby mnie tego nauczył. A teraz, kiedy zaczynam tego doświadczać, wyrywa mi się z piersi coś niesamowitego i gdyby było to widoczne pewnie jaśniałabym jak najjaśniejsza gwiazda na niebie lub jeszcze bardziej.
Kiedy byłam małym dzieckiem nie wierzyłam, że Bóg wysłuchuje modlitw. Byłam raczej Bogiem straszona. Znałam Go jako najsurowszego sędziego nie znającego litości. Ale dzisiaj wiem, że Bóg wysłuchuje modlitw. Od mojego nawrócenia minęło 2,5 roku i przez cały ten czas Pan wysłuchiwał moich modlitw.
Podobny stan zakochania miałam po przyjęciu mnie do wspólnoty Świeckiego Zakonu. Mój predykat – św. Józef, ale to nie ja wybrałam sobie św. Józefa. On sam mnie wybrał. Powiedziałam tak. I wtedy poczułam, że jestem w Nim zakochana. Po prostu. To było takie proste, że przez trzy dni od przyjęcia do wspólnoty chodziłam „zadżumiona miłością” J .
Ale jeszcze wcześniej... tuż przed świętami Wielkanocnymi w roku 2011... też miałam stan zakochania...w Jezusie. Wow, aż ciarki przechodzą mi po plecach jak wspomnę o tym. Zakochanie w Jezusie było potężne.
Czasami czuję, jak moje serce mnie oskarża. Jest mi smutno i głupio, myślę wtedy, że nie zasługuję na miłość Boga, nie zasługuję na to, żeby mnie kochał. Już nie zależy mi na miłości moich rodziców. Może to wyniosłe, ale właśnie tak jest. Wyleczona zostałam z braku miłości – z tego, że nie dostałam jej od rodziców. Dobrze mi z tym. Ale nie chcę, żeby to było egoistyczne. Nigdy nie chciałabym, aby moja córka czuła to samo do mnie, co ja do swoich rodziców. Chcę, aby czuła się przeze mnie kochana.
Spotkanie opłatkowe wspólnoty
21 stycznia miało miejsce spotkanie opłatkowe całej wspólnoty. Podczas Eucharystii, którą sprawował asystent o. Piotr Jackowski, do wspólnoty zostały przyjęte trzy osoby: Bogumiła od Królowej Szkaplerza Świętego, Agata od św. Rafała Kalinowskiego i ja - Magdalena Myczko od św. Józefa. Podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu dziękowaliśmy Panu za nowe powołania i modliliśmy się do Ducha Świętego w kolejnym dniu dziewięciomiesięcznej nowenny.
Potem zostały odczytane sprawozdania: finansowe i z działalności wspólnoty oraz ostateczna wersja wypracowanego wspólnotowo Programu Życia i Posługiwania na 2012 r.
Podczas agapy nastąpił radosny czas świętowania, dzielenia się opłatkiem, składania sobie życzeń i kolędowania. Było wiele niespodzianek. Losowaliśmy naszych karmelitańskich patronów i osoby ze wspólnoty, za które będziemy się modlić. Każdy członek wspólnoty otrzymał też zdjęcie misjonarza, za którego się modli. Został tez zaprezentowany pierwszy numer naszego” „Gołębia Pocztowego”, który spotkał się z przychylnym przyjęciem. Losowaliśmy też dary noworoczne od Dzieciątka Jezus i wspólnie śpiewaliśmy kolędy. Dla całej wspólnoty dar Dzieciątka Jezus stał się wezwaniem do modlitwy o życie poczęte:
„DAJĘ TOBIE W TYM ROKU, W TYM ROKU,
KRZYK NIENARODZONYCH
ABYŚ ZE MNĄ W SZEREGU, W SZEREGU
STANĄŁ DO OBRONY”
W naszej radości uczestniczył o. asystent i przeor klasztoru o.Paweł Ferko. Po agapie przeszliśmy wraz z o. Piotrem do klasztoru sióstr Karmelitanek Bosych na kolędę. Siostry pięknie odśpiewały nam też stare kolędy sprzed II wojny światowej, co było jeszcze jedną miłą niespodzianką tego dnia. Nie zabrakło też losowania darów od Dzieciątka Jezus, a Siostry, jako wspólnota – zgodnie z charyzmatem – wylosowały słowa:
„DAJĘ TOBIE W TYM ROKU, W TYM ROKU
ZA DOM KOŚCIÓŁ ŚWIĘTY
CO NA SKALE PIOTROWEJ, PIOTROWEJ
STOI NIEUGIĘTY.”
Dla siebie wylosowałam słowa:
"DAJĘ TOBIE W TYM ROKU, W TYM ROKU MAMĘ JAKO SIOSTRĘ, ABYŚ ŚWIĘTYM SIĘ STAWAŁ, SIĘ STAWAŁ, NA TEJ DRODZE PROSTEJ."
OCDS Przemyśl
Dziwne rzeczy dzieją się w moim życiu. Przed świętami Bożego Narodzenia miałam radość i pokój w sercu. Na Wigilię w naszym domu mieliśmy 18 osób. W pewnym momencie tato wyciągnął wódkę i zaproponował jej wypicie. Byłam w szoku, a nawet mogę powiedzieć, że to był potwornie bolący cios, że tak „głowa rodziny” zbezcześciła wydarzenie oczekiwania na przyjście Pana. Zwróciłam uwagę, że dzisiaj Wigilia, że dzisiaj się nie pije alkoholu. Tato tylko machnął na mnie ręką. Właściwie to nikt nie pił oprócz niego i mojej rówieśnicy, kuzynki, której też zwróciłam uwagę: „jak zamierzasz pójść jutro do Komunii jak dzisiaj pijesz?”. Ale ona tylko powiedziała, że nie wypada jej odmówić. Co za głupota. Poprosiłam mamę, aby zareagowała, ale ona nie chciała się wtrącać dla „świętego spokoju”… Tato machnął na mnie ręką – nic dziwnego, zawsze tak robił jak byłam mu nie na rękę. Z uczucia wściekłości przyszedł smutek i żal, że na to wszystko patrzyłam i nic nie mogłam zrobić. W sumie, cieszę się, że to nie była furia – bo prawdopodobnie wzięłabym butelkę wódki i rozbiła na głowie prowodyra. A wtedy miałabym większe kłopoty.
W dniu 31 grudnia moja córka obchodziła imieniny. W kalendarzu widnieje: Sylwestra i Melanii. Moja córka Melania ma obecnie 8 lat, przygotowujemy się do I Komunii Świętej. Melania bardzo chciała przyjąć szkaplerz kiedy tylko pooglądałyśmy na YouTube film o świętej szacie. Gwiazdka przyniosła jej szatę Maryi, więc w dniu swoich imienin, po ostatniej w 2011 roku Mszy świętej, przyjęła szkaplerz z rąk diakona Marcina w Kościele Karmelitów Bosych w Przemyślu. Diakon powiedział, że na pewno ją zapamięta bo jest pierwszą osobą, której nałożył szkaplerz. Ciepło mi było na sercu, byłam dumna z niej. Cieszę się, że w tym wszystkim również uczestniczyła przewodnicząca Wspólnoty Świeckiego Karmelu, Ala, bo to ona po Mszy szybko pobiegła do zakrystii poprosić jednego z ojców o nałożenie szkaplerza.
Po Mszy odwiozłam córkę do domu, zjadłam kolację i sama udałam się z powrotem do na Karmel pobyć z Panem Jezusem przy Najświętszym Sakramencie, wystawionym do północy. A o północy piękna Msza święta. I tak powitałam Nowy Rok.
Jutro, 7 stycznia udaję się na dzień skupienia do klasztoru Karmelitanek Bosych w Przemyślu. Będzie to dzień poświęcony skupieniu i rozeznaniu powołania do Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych. Proszę o modlitwę tych, którzy czytają mojego bloga.
Darmowa wysyłka – grudzień 2011
Witaj,
Początkiem grudnia br. byłam na rekolekcjach w Czernej - O cierpliwości. Parę dni temu otrzymałam płytkę z nagraniem tych rekolekcji - nagrania udostępniam tutaj:
http://blog.karmelitanka.pl/2011/12/18/rekolekcje-o-cierpliwosci-mp3/
Dodatkowo zapraszam Cię, do prenumeraty dwumiesięcznika o aniołach i życiu duchowym - Któż jak Bóg!
Od trzech miesięcy pracuję dla Redakcji Któż jak Bóg w Dziale Promocji i Reklamy. I właśnie w ramach promocji zdecydowałam nadal robić darmową wysyłkę czasopisma wraz z większą ilością gratisów redakcyjnych - z jednym małym wyjątkiem.
Wyjątek ów polega na tym, że dla pierwszych 10 osób, które zamówią roczną prenumeratę dwumiesięcznika Któż jak Bóg, otrzyma dodatkowy jeden numer za darmo oraz osobiście do wysyłki dołączę specjalne gratisy, których nie można nigdzie kupić ![]()
Chcę w ten sposób podziękować prenumeratorom za chęć szerzenia wiedzy o aniołach.
Prenumeratę czasopisma można zamawiać poprzez stronę:
http://www.kjb24.pl/ksiegarnia.html
Ważne!!! Aby otrzymać pierwszy numer gratis (prenumerata będzie liczona od następnego numeru) należy przy zamówieniu w uwagach wpisać słowo GRATISY.
Zapraszam,
z Panem Bogiem,
Magda Myczko
Rekolekcje o cierpliwości – mp3
Parę dni temu dostałam płytkę z nagranymi rekolekcjami o cierpliwości - na których byłam w Czernej. Poniżej udostępniem pliki mp3, można śmiało pobierać.
Rekolekcje o cierpliwości - mp3 - pobierz.
O Cierpliwości – rekolekcje w Czernej 2-4.12.2011r.
Jak to dobrze, że mogłam brać udział w tak pięknych karmelitańskich rekolekcjach. Grupa była dość duża, bo aż 16 małżeństw + pojedyncze osoby.
Największym przeżyciem były konferencje, ale tak naprawdę tylko podczas modlitw rozumiałam słowa usłyszane wcześnie. Ciągle jednak zastanawiam się jak mieć cierpliwość do samego siebie? Znosić siebie? Znosić siebie w prawdzie i pokorze? Tak - chyba to cały czas do mnie przemawia. Gorzej, jeśli coś idzie nie po mojej myśli - wtedy wychodzą emocje. Co zrobić z emocjami? Ach, to pytanie nie raz sunie mi się na usta. A odpowiedź jest taka prosta. Po prostu pozwolić sobie na przeżycie ich.
Tak, podstawowym i wyprowadzającym punktem na rekolekcjach były słowa: mieć cierpliwość do siebie". Nie mam cierpliwości do siebie, nie będę jej mieć do innych. I to można odnieść również do wszystkiego innego: nie kocham siebie, nie będę kochać innych.
Ubodły mnie słowa, że piekła nie ma.
Parę dni temu, kiedy siedziałam wieczorem w pracy z jedną koleżanką wydarzyło się coś, co mnie ubodło. Właściwie ubodły mnie jej słowa chociaż nie obraziła mnie – ona po prostu mówiła o swojej wierze. Wiara jej jest niestety chwiejna ponieważ co innego przekazali jej rodzice, a co innego mówi obecnie jej znajoma, która jest Świadkiem Jehowy.
Cóż – nie docierało do mojej koleżanki jak tłumaczyłam, że Jehowy to sekta. A ona nawet w pewnym momencie powiedziała, że nigdzie w Piśmie Świętym nie ma słowa „piekło”, więc piekło nie istnieje. I właśnie te słowa mnie ubodły tak, ze w sercu zabolało. Jak niebezpiecznie jest myśleć w ten sposób! Pomimo, ze podałam przykład, że przecież w Nowym Testamencie Jezus mówił, żebyśmy się bali tego, który mam moc wtrącania do piekła. A więc na pewno musi być samo słowo „piekło”. Koleżanka powiedziała, że ona nie widziała takiego słowa i żebym przyniosła jej następnym razem do pracy wybrane fragmenty, gdzie jest potwierdzenie na ów słowo. Hm – zgodziłam się ponieważ wiedziałam, że mam rację. Ale przecież nie o racje chodzi, ale o konfrontację jej ze znajomą Jehową, która przekazuje jej wiedzę o Biblii. Liczę, że moja koleżanka odnajdzie się w całej tej sytuacji, wszak pewnie dla niej również bolesnej – bo widać jaka dziewczyna zagubiona, wystraszona Armagedonem.
W Piśmie Świętym słowo „piekło” wymienione jest ponad sto razy, jednak ja ograniczyłam się do kilku wersetów: Mt 5, 22; Mt 5, 30; Mt 16, 18; Mt 18, 9; Mt 23, 15; Mt 23, 33; Mk 9, 43-47; Łk 12, 15.


